Wędrówki przez czas odsłona druga, czyli jak to drzewiej na Kvarnerze bywało…

Naszą podroż przez czas przerwaliśmy w lutym, na pięknej plaży Lipovica. Dziś okres błogiego lenistwa minął i czas ruszyć dalej. Tuż za willą, przed którą odpoczywaliśmy w lutym, ma swój początek dzielnica Škrbići. Niegdyś była to miniaturowa ale samodzielna osada. Dawni mieszkańcy Opatii nie uznawali nawet Škrbićan za  miejscowych, mimo, że od Opatii dzieliło Škrbiči raptem kilka metrów. Większość budynków przetrwała do naszych czasów, możecie więc cieszyć oczy i radować duszę tymi niezwykłymi świadectwami historii. Zapraszam do galerii zdjęć!

Na pierwszy ogień – dwa budynki flankujące obecnie Halą Sportową “Marino Cvetković” czyli:

Villa Zdenka dawniej…

… i dziś

oraz Pensjonat Friedrichshof,

który dziś jest wielorodzinnym budynkiem mieszkalnym.

Naprzeciw Pensjonatu znajduje się, ukryta w zieleni willa, o ciężkim do odczytania imieniu (jej narożnik widoczny jest na archiwalnym zdjęciu Friedrichshofa). Wg sympatycznego i przekonanego o swej racji starszego pana, z którym miałam okazję tam rozmawiać, willa nazywa się (i zawsze nazywała) Lena. Jednak moje śledztwo wskazuje, że na początku XX wieku nosiła ona imię Heim a niejaka pani Marchlewska gościła w niej samego Józefa Piłsudskiego. Nie był to pierwszy pobyt Marszałka w Opatii, ale o tym później 🙂 Dziś wspomniana willa wygląda tak:

Idąc dalej ulicą Marszałka Tita a kierując się w stronę Opatii mijamy Villę Mary,   która dziś tak się prezentuje:

oraz jej sąsiada – Pensjonat Wiener Heim.  

Tuż za nimi wnosi się niegdysiejszy Pensjonat Vier Jahreszeiten, 

a po przeciwnej stronie ulicy dawny Hotel i Pensjonat Kuben. 

Niegdyś dumnie prężąca fasadę Villa Margit,

dziś skromnie skrywa się za palmami.

I tak docieramy do skrzyżowania, które niewiele zmieniło się od lat 70-tych XX wieku.

Tutaj zawracamy, by przy nadmorskiej promenadzie podziwiać jeszcze kilka z zachowanych budynków, oraz uronić łzę nad tymi już nie istniejącymi.

I tu do akcji wkracza znów nasz nieustraszony Marszałek, który w roku 1910 przebywał w Opatii po raz pierwszy, mieszkając wtedy w polskim pensjonacie Zawojski, z fantastycznym widokiem na morze. Dziś wciąż mieszczą się tu apartamenty na wynajem. Kto ma więc ochotę poczuć się jak nasz narodowy bohater, ma ku temu okazję.

Dziś jednak widok psuła by nieco Marszałkowi, bryła Hotelu Ambasador, którą miejscowi nazywają najczęściej białym grzybem lub obiektem z innego świata 🙂

W czasach Piłsudskiego miejsce hotelu zajmowała Villa Reyer (zwana także Biedermann).

My zaś pozostawiamy Marszałka, snującego plany odzyskania niepodległości i udajemy się w kierunku kolejnego obiektu. Jest nim współczesny Hotel Belweder,

powstały w miejscu dawnego sanatorium dla dzieci Dr Szego.

Na szczęście kolejny budynek istnieje do dziś, choć skrywa się w gęstwinie drzew. Jest to Villa Rosalia, pełniąca dziś funkcję hotelową.

Także Villa Meyne (zwana czasem Nettuno) pełni dziś rolę hotelu. Przetrwała w niemal niezmienionej formie, choć wzbogaciła się o prywatną plażę 🙂

I znów przyjdzie nam przerwać wycieczkę na plaży. Lecz czy istnieje lepsze miejsce na wypoczynek niż chorwacka plaża?? Pozostawiam Was więc na wciąż zmieniającej swój wygląd plaży Tomaševac.

Do zobaczenia niebawem!!

 

Fotografie czarno-białe i współczesne są mojego autorstwa. Natomiast odbitki starych zdjęć zaczerpnęłam z książki Amira Muzura “Opatija. Šetnja prostorom i vremenom”, która była moją inspiracją do tego i kilku kolejnych wpisów. Zapraszam serdecznie do śledzenia mojego bloga.
Škrbići, marzec-kwiecień 2018