W drodze na sabat, czyli jak rozpoznać czarownicę…

Miniona noc należała do czarownic!
To właśnie tej nocy, czarownice ze wszystkich krain organizują swe spotkania. Najpopularniejszymi miejscami sabatów w Europie są niemieckie góry Harzu (szczyt Brocken) i góra Blocksberg w Schwarzwaldzie. Szwedzkie wiedźmy spotykają się w mitycznym Blåkulla, a polskie na świętokrzyskiej Łysej Górze.
A gdzie spotkać możemy chorwackie czarownice? Przede wszystkim na górze Klek w Gorskim Kotarze, ale także na zagrzebskiej Medvednicy i na szczycie Okić, w pobliżu Samoboru.

Historia czarownic w Chorwacji niewiele różni się od tej europejskiej. Ich los był tu równie tragiczny. Jednak prześladowania nie wszędzie były jednakowo intensywne. Najgorszy los czekał kobiety mieszkające w Zagrzebiu i jego okolicach. Tu uznanie za czarownicę w większości przypadków kończyło się śmiercią oskarżonej. Tymczasem na niemal całej Istrii (wyjątek stanowiły ziemie podporządkowane władzy Habsburgów) i w Dalmacji, podlegających w tym czasie Wenecji, prześladowania czarownic miały zdecydowanie mniejszy zakres. W Dubrowniku czarostwo uważano wręcz za przesąd i władze niezbyt były nim zainteresowane. Zaś tereny, które znalazły się pod władaniem tureckim były zupełnie wolne od takich prześladowań.

Po raz pierwszy w zapisach, sąd nad czarownicami pojawia się w roku 1360. Wtedy to dwie mieszkanki Zagrzebia zostały oskarżone o czary. Jednak ich opowieść ma szczęśliwe zakończenie, bowiem oczyszczono je z zarzutów, na podstawie starego prawa – o ich niewinności zaświadczyli przysięgli, biorcy udział w procesie. W ten sam sposób uniewinniona została, sądzona dwa lata później, Dragica. Szczęścia nie miała niestety Urszula, córka szewca, oskarżona i spalona na stosie w roku 1496. Uznano ją za winną zniszczenia czarami szczęścia małżeńskiego jej brata.

Prywatne porachunki często były przyczynkiem do oskarżenia o czarostwo. I tak na przykład w roku 1749 Bara Petruš została pozwana przez własnego syna, za sprowadzenie na niego choroby, po tym jak ukradł jej pieniądze. Najsłynniejsza chorwacka wiedźma – Bara Cindek, która została uwieczniona na kartach powieści Marii Jurić Zagorki „Grička vještica”, trafiła przed sąd za odniesienie sukcesu handlowego, większego niż oskarżająca ją konkurencja.
W roku 1585 w Varaždinie sądzone były trzy kobiety, oskarżone przez pewnego mieszczanina o sprowadzanie silnego wiatru, w wyniku którego na trzy dni utracił głos…

Tradycyjnie zaś oskarżano czarownice o paktowanie z diabłem, powodowanie chorób, niepogody, niepłodności, suszy i innych naturalnych katastrof, pomoru bydła oraz oczywiście, o sprowadzanie wszelakich plag i epidemii. Z tego też powodu kobiety podejrzane o taką działalność traciły życie nie tylko w wyniku wyroków sądowych, ale także w następstwie samosądów.

Sytuacja kobiet w Chorwacji (i w całej Europie) uległa pogorszeniu po wydaniu podręcznika do tropienia czarownic „Młot na czarownice”. Wtedy to powszechne stało się stosowanie tortur podczas przesłuchań. Męczone kobiety nierzadko podawały imiona innych, by choć odrobinę zmniejszyć swe cierpienia. Doprowadzało to do powstawania całego łańcucha procesów, jak ten Turpolju, podczas którego osądzono i spalono 28 kobiet. W mieście Gradec (dziś części Zagrzebia) w wielkim procesie w latach 1698-1704 sądzonych za czary było 40 kobiet, a kolejnych 200 „tylko” podejrzanych o ich stosowanie. Nikt nie został uniewinniony.

Jednak nie tylko kobiety parały się czarami. W kwietniu 1716 roku także siedmiu mężczyzn (oraz oczywiście siedem kobiet) stanęło przed sądem w mieście Kastav (niedaleko Rijeki), oskarżonych o rzucanie uroków i sprowadzenie suszy. Wszyscy spłonęli na stosie, na kastavskiej wieży Žudika.

Pozostałości wieży Žudika, Kastav

Ostatnią chorwacką czarownicą była Magda Logomer, zwana także Heruciną. Ta mieszkanka miasta Križevci parała się zielarstwem, a do tego miała niełatwy charakter – mówiono, że jest swarliwa. To wystarczyło by, w roku 1758, posądzić ją o sprowadzenie śmierci na kilka osób oraz o… umiejętność przeistaczania się w muchę. Jednak, tak jak pierwszej, tak i ostatniej czarownicy dopisało szczęście. Informacja o jej procesie dotarła do samej cesarzowej Marii Teresy. Ta zaś zażądała sprowadzenia podsądnej do Wiednia i sprawdzenia jej umiejętności przez dworskich lekarzy. Ci doszli do wniosku, że Magda jednak nie potrafi zmieniać się w muchę, została więc oczyszczona ze wszelkich zarzutów i odesłana do domu. A jej przypadek stanowił kres prześladowań czarownic w Chorwacji. Cesarzowa bowiem, choć sama wierzyła w magię, zakazała rozpoczynania jakichkolwiek procesów o czary, bez przedstawienia zarzutów przed Sądem Cesarskim w Wiedniu. To wystarczyło chorwackim sądom, aby porzucić prześladowania, ponieważ czas i pieniądze niezbędne do realizacji zarządzenia, znacznie obciążałyby sądową kasę. Tak oto ekonomia przyszła w sukurs magii 🙂

Choć imiona doskonałej większości oskarżanych o czary kobiet, nie zapisały się na kartach historii, to jednak kilka z nich przeszło do legendy. Poza wspomnianą już Barą Cindek, w miasteczku Svetvinčenat na Istrii spotkać możecie Marię Radolovič. Historia tej, spalonej na stosie w roku 1632, kobiety nie tylko przetrwała w legendzie, ale i stała się miejscową atrakcją – jej imię nosi Centrum Informacji Turystycznej oraz pewna magiczna trasa turystyczna.
Zaś przy drodze do wsi Bjelsko, u podnóża góry Klek, natraficie na wyjątkową skałę – to Visibaba – czarownica, która nie została spalona lecz spetryfikowana i do dziś strzeże drogi prowadzącej do miejsca sabatów.

A kiedy będziecie w Zagrzebiu, wybierzcie się koniecznie na wieczorny spacer. I przechodząc obok studni Manduševac na placu Bana Jelačića wytężcie słuch. To jedno z miejsc gdzie przesłuchiwano wiedzmy. Być może uda się Wam podsłuchać co miały na swoją obronę…

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.