Twierdza której nie ma, czyli wyprawa na wyspę Košljun…

Niech Was nie zwiedzie tytuł! Nie opuszczamy jeszcze okolicy miasteczka Punat. Nasze dwie poprzednie wycieczki (Sv Dunatbabuszka) były tylko przedbiegiem przed wyprawą na maleńką wysepkę, zakotwiczoną w zatoce Puntarska draga, gdzieś pomiędzy Puntem a Krkiem. Nosi ona imię Košljun (czyt. Koszljun), lub Mostir w miejscowym dialekcie czakawskim, i jest obowiązkowym punktem dla wszystkich kochających historię.  Ale od początku…

Według legendy wyspę stworzył gniew boży. W zamierzchłych czasach, kiedy okolica była stałym lądem, mieszkało tu dwóch braci. Jeden z nich był niewidomy, mimo to pracował wspólnie z bratem, uprawiając rodzinną ziemię. Kiedy jednak przyszło do podziału plonów, zdrowy brat oszukał niewidomego. Zagniewany Bóg zatopił całą okolicę, pozostawiając nietknięte tylko domostwo oraz ziemię uczciwego brata. Tyle w podaniach. Tymczasem badania archeologiczne mówią nam, że w okresie Cesarstwa Rzymskiego na wyspie znajdowała się willa rzymskiego patrycjusza. Była otoczona murem (którego resztki istnieją do dziś), tworząc swego rodzaju twierdzę. Prawdopodobnie to właśnie dało nazwę wyspie – od łacińskiego Castrum poprzez Castiglion, Cossgliun, Corsion, do współczesnego – Košljun. Po upadku Cesarstwa wyspa była prawdopodobnie zamieszkiwana przez pierwszych napływowych Słowian, ale z tego okresu nie zachowały się żadne pozostałości.

Dopiero w XI wieku benedyktyni przejmują ruiny na wyspie i na ich fundamentach wznoszą opactwo. Jest to początek rozkwitu tej maleńkiej wysepki. Benedyktyni nie tylko bowiem modlą się, ale także rozbudowują świątynię (wznoszą między innymi sanktuarium Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, kaplicę św. Bernardyna, wysoką na 12m wieżę obronną), zajmują się nauką, prowadzą prace badawcze, kopiują księgi w językach: greckim i łacińskim. Ponadto nauczają głagolicy, bronią miejscowych tradycji, języka, pisma… Na całej wyspie Krk było prawdopodobnie osiem benedyktyńskich klasztorów (w tym w Jurandvorze, który wkrótce odwiedzimy, by na własne oczy zobaczyć najstarszy zabytek starosłowiańskiego pisma – Płytę z Baški), nie sposób więc przecenić wpływu tych zakonników na kulturowy rozwój wyspy.

Benedyktyni mieszkali na wyspie do XV wieku, kiedy to ich miejsce zajęli franciszkanie, zamieszkujący wyspę po dziś dzień. Pod zarządem franciszkanów wyspa kilkukrotnie przeszła metamorfozę (nie tracąc swego sakralnego charakteru). Była miedzy innymi (od XVII do XIX wieku) swoistego rodzaju bankiem, udzielającym okolicznym mieszkańcom, nisko oprocentowanych pożyczek (bank prowadziło Bractwo Niepokalanego Poczęcia, do którego należały szlacheckie rodziny z Krku). W okresie Cesarstwa Austro – Węgierskiego, w latach 1894-1928 franciszkanie prowadzili tu gimnazjum. Było to pierwsze chorwackie gimnazjum na terenie Istrii. Po I Wojnie Światowej Krk, a tym samym Košljun, znalazł się w rękach włoskich. Niestety Ci nie pozostawili po sobie dobrych wspomnień. W grudniu  1920 roku faszystowscy włoscy dygnitarze przybyli na wyspę, pobili i związali zakonników i zniszczyli cześć klasztoru (w tym grób Katarzyny Frankopan – filantropki i fundatorki kościoła na wyspie) poszukując rzekomego skarbu franciszkanów.

Dziś wyspę wciąż zamieszkują franciszkanie, w liczbie pięciu braci, choć latem bywa tu bardziej tłoczno. Poza codziennym życiem klasztornym, udostępniają oni wyspę zwiedzającym. Prowadzą muzea – archeologiczne i etnograficzne. W klasztorze znajduje się także biblioteka, licząca sobie ponad 30 tysięcy woluminów, w tym starodruki z XV wieku.

A co zobaczycie decydując się na wycieczkę na wyspę Košljun?

Po pierwsze samą wyspę, zieloną oazę spokoju, która możecie obejść dookoła, ścieżką przez las, plażę i gaj oliwny (to trochę ponad 1 kilometr spaceru).

Po drugie – klasztor z pięknym atrium, który powita Was napisanymi głagolicą słowami – Mir i dobro (pokój i dobro).

Po trzecie kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z XVI -wiecznym ołtarzem ozdobionym poliptykiem. Ponad nim podziwiać będziecie XVII wieczne dzieło Francesca Ughetta przedstawiające niebo, czyściec i piekło. Tuż obok znajdziecie kaplicę św. Bernardyna, pełniącą dziś funkcję muzeum sztuki sakralnej.

Ponad to Muzeum Archeologiczne z niewielkim wprawdzie zbiorem, ale zawierającym tylko znaleziska z wyspy Krk. Powstało spontanicznie, dzięki darowiznom mieszkańców 🙂 Dalej – Muzeum Etnograficzne ze zbiorem strojów narodowych, ludowych przedmiotów codziennego użytku, broni, monet… Przy nim niewielka sala z kolekcją Historii Naturalnej. A to jeszcze nie koniec…

Spacerując w otaczającym klasztor lesie, traficie na kaplicę św Krzyża (zwaną też kaplicą Jerozilimy) a przy niej stacje drogi krzyżowej (ciekawostką jest, że są one rozmieszczone na planie Jerozolimy). I na koniec zostaje Wam kaplica Narodzenia Bożego z zachowanymi XVII-wiecznymi jasełkami. A wszystko to na wyspie wielkości siedmiu hektarów 🙂

Jeśli mój przydługi opis zachęcił Was do odwiedzenia Košljunu, udajcie się do portu w miasteczku Punat, tam wynajmijcie taksówkę wodną (tzw taxi-boat lub swojski “bajkarol”) lub dołączcie do większej wycieczki. Tych drugich w sezonie jest całkiem sporo. Koszt to około 25 kun od osoby za przewóz plus 20 kun bilet wstępu na wyspę (to w kasie klasztoru – ja miałam szczęście spotkać tu chyba samego świętego Franciszka). Muzeum latem czynne jest od poniedziałku do soboty 9:00 – 17:30, w niedziele i święta 10:30 – 12:30. Na samo zwiedzenie wyspy zarezerwujcie co najmniej dwie godziny 🙂

W każdą niedzielę odprawiana jest tu także msza święta o godzinie 9:30. 

Tych, którzy mają ochotę na więcej zdjęć z wyspy, zapraszam tutaj: Košljun – galeria zdjęć.

 

A na koniec, jak zawsze mapka oraz koordynaty GPS.

45°01′35.49″N 14°37′06.69″E

 

Košljun, wyspa Krk. Kwiecień 2018

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz