Najlepsze kasztany są na Placu…

… Brajdice.

I niechaj Francuzi mają inne zdanie, dla mnie królestwem kasztana będzie od dziś miasteczko Lovran. Do jutra trwa jeszcze tegoroczna Marunada, czyli festiwal jadalnych kasztanów. Tutejsza  odmiana – marun, zwany też lovrańskim kasztanem jest większy i słodszych od odmiany tradycyjnej. Mam także uzasadnione obawy, że znacznie łatwiej uzależnia… Siedzę w otoczeniu pokasztanich łusek, łapczywie spoglądając na kolejną  porcję. Włos rozwiany, obłęd w oku a Kotka przygląda mi się z politowaniem…

Ale co się tyczy Marunady. Co roku w październiku, przed trzy kolejne weekendy odbywa się w miasteczkach: Liganj, Dobreć i Lovran. Ja dotarłam na ostatnią część. Festyn jak to festyn – kupić można wszystko, szwrac, mydło i powidło. No i oczywiście kasztany. Pieczone, nie pieczone, w miodach, w ciastach, w czekoladach, w kremach, w kosmetykach, w potrawach a nawet pod postacią mąki. Na patelniach, w ogromniastych garnkach, wszędzie prażą się kasztany.

_MG_1442_MG_1487

Przyglądałam im się podejrzliwie przez chwil kilka, aż zagadnięta przez jednego ze sprzedawców, wyznałam, że nie mam pojęcia jak smakują. Przyznanie się do tak szokującej prawdy wywołało reakcję natychmiastową. Z przepastnych głębin został wydobyty przedniej jakości marun, obrany i dostarczony pod nos, z żądaniem natychmiastowego spożycia. Kasztanie !! Gdzie byłeś całe moje życie !! Zachowawszy okrzyk ten w duszy, zamówiłam niezwłocznie wielką porcję. Wystarczyła na jedną rundkę wokół festynu. Rundki były trzy… No i droga powrotna do domu… No i zapas na najbliższe kilka dni… miesięcy…  Ehhh…

Monika lubi je tylko jesienią…. 🙂

Lovran, 41 Marunada   24-26.10.2014.

_MG_1501

P.S.

Trzymajcie kciuki, jutro jadę na Rakijadę…

 

 

Zapisz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.