Mirine, czyli mury które nie runęły…

Nad samym brzegiem morza, ukryte przed oczami wścibskich, ale i dostępne każdemu, kto ma odwagę zboczyć z głównej drogi, stoją sobie, od V wieku n.e., mury bazyliki. Kiedyś, gdy była kompletna, stanowiła cześć opactwa, któremu patronował św Mikołaj a zarządzali nim benedyktyni. Dziś po bazylice pozostały wysokie, doskonale zachowane mury. I to dzięki nim wiemy, że Mirine wzniesiono według prawideł wczesnochrześcijańskich, jako jednonawową bazylikę na planie krzyża łacińskiego. Wewnątrz apsydy zachowany jest symboliczny grób, w którym niegdyś przechowywano relikwie. Pomiędzy bryłą kościoła a morzem znajdował się, otoczony murem, krużganek, wzmocniony dwoma wieżami. Także jego pozostałości zachowały się do dziś. W południowym przedsionku urządzono zaś niewielką wystawę, która można obejrzeć bezpłatnie.

Ogrom bazyliki z pewnością onieśmielał wczesnych chrześcijan. Wzbudzał bojaźń boża i był mocnym orężem w utrzymaniu wiary wśród wątpiących. Niestety jego okazałość przysparzała także kłopotów z utrzymaniem bazyliki i ostatecznie została ona porzucona. Jednak to co pozostało do dziś, jest wspaniałym świadectwem kunsztu budowniczego naszych przodków.

Dziś okolice bazyliki, czyli zatoczka Sepen, są popularnym wśród mieszkańców wyspy miejscem spotkań i plażowania. Plaża, ukryta z dala od najpopularniejszych szlaków turystycznych, nie oferuje wprawdzie wygód i luksusów jakie znajdziecie przy publicznych plażach, ale “nie oferuje” także tłumu turystów, a tym samym zapewnia chwilę wytchnienia od sezonowego zgiełku. Nie mówcie nikomu, że zdradziłam Wam tę miejscówkę 😉

A skąd się wzięła dzisiejsza nazwa ruin? Mirine wywodzi się od schorwatczonego łacińskiego słowa “murus”, bo osiedlający się na wyspie średniowieczni Chorwaci, zastali tu ruiny wcześniejszych budowli. Ale o tym opowiem Wam następnym razem…

 

Omišalj, wyspa Krk. 13.12.2018

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.