Miasteczko jak Sen(j)

Senj. Kropka. Kropka i tyle… Nie mam pojęcia co Wam napisać. Dwie wizyty i totalna pustka w głowie… Notkę historyczną ? Ściągawkę rodem z Wiki ? Ehh…

Po raz pierwszy dotarłam tam w czerwcu tego roku, wraz z grupą zdobywców z Krakowa. Naszym celem był symbol Senja – Nehaj czyli twierdza Uskoków. Zgubiliśmy się tylko dwa razy 🙂 Kiedy wreszcie dotarliśmy na szczyt wzgórza, gdzie wznosi się twierdza, obejrzeliśmy ją z zewnątrz, obeszliśmy w koło… i podążyliśmy za głosem żołądka,  szukać obiadu.

_MG_9919 W miasteczku wskazano nam drogę…

800px-Senj_statue  … do brata 😉

_MG_0370 _MG_0371

Brak wolnego stolika ? Żaden problem, zapasowy zawsze się znajdzie 🙂 Dostaliśmy stolik, rabat dla gości brata i strzemiennego ! Ot, chorwacka gościnność !

Miesiąc później wróciłam i do Senja i do brata. Z własnym bratem 🙂 Z całą rodziną, która mam nadzieję, była z wycieczki zadowolona. I tym razem nie zawiedliśmy się ani na kuchni ani na życzliwości obsługi. A ja trafiłam do grona stałych klientów, która to ceremonia została przypieczętowana, a jakże, toastem. Živjeli !!

P.S.

Jeśli chcecie zobaczyć Twierdzę od środka, bez mozolnego wspinania się, zapraszam na film… ?

 

Senj, czerwiec i lipiec 2014

 

 

 

Zapisz

1 Trackback / Pingback

  1. Senj, czyli dlaczego warto wracać do znajomych miejsc… | Preko Rupe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.