Krótka historia o szparagu

Każdy, kto przestaje się uczyć jest stary, bez względu na to, czy ma 20 czy 80 lat.Kto kontynuuje naukę pozostaje młody.

Henry Ford

Lat 20 już mieć nie chcę, 80 zapewne nie doczekam, ale będąc gdzieś za połową tej drogi, postanowiłam się jeszcze czegoś nauczyć. Dziś padło na szparagi 🙂 A dokładnie na naukę zbierania tych dziko rosnących. Szkoła znalazła się tuż za moim domem (mówią, że cały czas tam była, ale pewnie ukryta…), nauczycielem został gospodarz naszego domu, który przez cały czas miał niezły ubaw obserwując moje wysiłki. Dwie godziny przedzierania się przez chaszcze, które szparagi upodobały sobie za domostwo, zaowocowały garścią zieleniny, podrapaną twarzą, pociętymi dłońmi i pęcherzami na stopach. Nikt nie mówił, że będzie łatwo… Ale było warto ! Ocaliłam odrobinkę młodości oraz zjadłam przepyszne i zdrowe śniadanie. Przy tym dotarło do mnie, że gdybym wzorem naszych przodków, musiała poszukiwać pożywienia w lesie, niechybnie zmarłabym z głodu 🙂

Jak widzicie wszystkie podróże kształcą, nawet te najkrótsze – do lasu za domem…

IMG_0205Dom szparagów (fot. własna)

IMG_0209Gra w “znajdź szparaga” (fot. własna)

IMG_0211Wynik poszukiwań (fot. własna)

IMG_0216IMG_0217

śniadaniowy ekshibicjonizm (fot. własna)

 

Zapisz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.