Gdzie Rzym a gdzie… Krk, czyli jeszcze kilka starożytnych pamiątek na wyspie…

Zwiedzając wyspę Krk, nie sposób przeoczyć śladów pozostawionych tu przez starożytnych Rzymian. Pisałam o nich już trzykrotnie (choćby tutaj: Romulus hic erat), a z chęcią pisałabym jeszcze więcej, bo czasy Cesarstwa Rzymskiego, to moja ukochana epoka w historii świata. Na szczęście Rzymianie także upodobali sobie Chorwację, dlatego na ich trop trafię tu jeszcze nie raz. A dziś mam dla Was prawdziwą, starożytną pigułę – opowieść o aż trzech miejscach na Krku, gdzie możecie odnaleźć starożytne ruiny. Nie pochodzą z jednego okresu, ale wszystkie wyszły spod ręki tej samej cywilizacji. 

Trzymajmy się chronologii, dając pierwszeństwo osadzie Fulfine, z I wieku n.e. Byliśmy już w jej pobliżu, zwiedzając pozostałości bazyliki w Mirine. Osada została zbudowana dla weteranów armii rzymskiej cesarza Flawiusza. Z dotychczasowych badań wynika, że miasto wzniesiono na planie prostokąta, z równo biegnącymi ulicami. Miało także niewielki port (jego ostatki zostały niestety zniszczone podczas budowy zakładów chemicznych DINA). Forum, czyli główny plac miasta, znajdowało się w północno-zachodniej części. W jego narożniku wzniesiono główną świątynię, poświęconą prawdopodobnie Triadzie Kapitolińskiej czyli głównym rzymskim bóstwom: Jupiterowi, Junonie i Minervie. Osiedleni tu weterani utrzymywali się głownie z uprawy okolicznych ziem. Miasto nie było obwarowane murami, dlatego też, podczas upadku Cesarstwa, stanowiło łatwy łup. Jednak jego pozostałości przetrwały dziejowe zawieruchy, a co kryje jeszcze w swoim wnętrzu, dowiemy się (mam nadzieję) z kolejnych badań archeologicznych.

Przenieśmy się teraz na drugi brzeg wyspy, do niewielkiego miasteczka Šilo. Jest to także podróż w czasie, ponieważ zachowane tu ruiny pochodzą już z czasów bizantyjskich, czyli VI wieku naszej ery (panowanie cesarza Justyniana). Drogowskazy zaprowadzą Was do tak zwanej “Rzymskiej Willi”, ale inne źródła mówią, że są to pozostałości twierdzy bądź punktu obserwacyjnego na wybrzeżu. Przez wzgląd na jej położenie i roztaczające się widoki, skłonna jestem zgodzić się z drugą teorią. Niewiele z budynku zachowało się do dzisiejszych czasów, raptem dwa fragmenty ścian i zarys fundamentów. Jednak fantastyczny widok na Crikvenicę, Selcę i wznoszące się ponad nimi szczyty Górskiego Kotaru, warte są w tej krótkiej wycieczki.

Trzeci punkt naszej dzisiejszej wycieczki znajdziemy opuszczając wyspę. Kto jechał mostem na wyspę Krk, ten zauważył z pewnością, że jedną z podpór stanowi niewielka wysepka. Jest to Wyspa Świętego Marka. Choć wydaje się to niemożliwe i ona była kiedyś zamieszkana. W czasach wspomnianego już wcześniej cesarza Justyniana, znajdowała się to kolejna bizantyjska twierdza. Jej głównym zadaniem była obrona przed grasującymi na Adriatyku piratami, oraz wypatrywanie obcych wojsk. W czasach istnienia twierdzy, wyspa nosiła imię Almis. Później przemianowywano ją kilkakrotnie, była między innymi nazywana “wyspą świętych”, ponieważ znajdowały się na niej aż trzy niewielkie kościoły. Niestety ślady po nich nie zachowały się do dzisiejszych czasów. Obecne imię wyspa otrzymała od Wenecjan, którzy zarządzali nią od XV do XVIII. wieku. Wróćmy jednak do czasów cesarza Justyniana. Twierdza na Wyspie Świętego Marka  jest jedną z wielu wzniesionych na jego rozkaz, a mających na celu ochronę szlaków handlowych rzymskiej floty na Adriatyku. Pozostałości twierdzy nigdy nie zostały dokładnie przebadane, nie przeprowadzono wykopalisk archeologicznych, możemy więc tylko spekulować o jej zawartości. W przekazach historycznych zachowały się jednak informacje o cysternach na wodę i istniejącym na wyspie systemie nawadniającym. Wypatrzyć ruiny twierdzy na zboczach wysepki nie jest łatwo, dlatego delikatnie zaznaczyłam je Wam na zdjęciach 🙂

 

Wyspa Krk, styczeń 2019

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.