Aye aye captain, czyli miasto Dvigrad i skarb piratów…

Choć dzisiejsza opowieść rozgrywa się z dala od morza, jednym z jej bohaterów będzie morski pirat. I to nie byle kto, bo sam Król Bukanierów – Henry Morgan. Ale po kolei…

Dvigrad.

Nasza historia rozpoczyna się w IX wieku, kiedy to, złożone z dwóch osad (Parentin i Montcastel), miasto Dvigrad po raz pierwszy pojawia się w źródłach pisanych. Sama osada powstała wcześniej, pierwsze ślady zamieszkiwania tych terenów pochodzą jeszcze z czasów prehistorycznych. Później osiedlili się tu Słowianie. Miasto rosło, rozwijało się a władza nad nim przechodziła z rąk do rąk. Władali nim, między innymi, biskupi z Puli, akwilejscy patriarchowie, Wenecjanie, Austriacy…

Dvigrad.

W początkach XV wieku Dvigrad miał swój statut miejski i był liczącym się miastem-twierdzą, otoczonym dwoma rzędami murów obronnych. Niestety nie uchroniło to jego mieszkańców przed epidemiami dżumy i malarii, które nawiedzały te okolice pod koniec wieku. W ich wyniku miasto opustoszało, a jedna z jego części – położony na sąsiednim wzgórzu Parentin, popadł w całkowitą ruinę, by już nigdy nie powrócić na karty historii. Druga część miasta – Montcastel, ocalała i podniosła się z kryzysu dzięki napływowi nowej ludności, z terenów Dalmacji i Hercegowiny. Nowi osadnicy, uciekający przed najazdami Osmanów, zasiedlili miasto tylko na krótki okres, by w niedługim czasie przenieść się poza jego mury, zakładając nowe, mniejsze osady w okolicy twierdzy. W połowie XVI wieku Dvigrad był już niemal całkowicie opuszczony, zamieszkiwało go tylko kilka rodzin. Powoli popadał w ruinę, niszczały niegdyś monumentalne zabudowania, rozpadała się piękna bazylika pod wezwaniem Św. Zofii, kruszały mury twierdzy… Całkowity kres przyniósł wiek XVIII, kiedy to oficjalnie przeniesiono siedzibę parafii. Odtąd znajduje się ona w pobliskim Kanfanarze.

Dvigrad.

Wydawać by się mogło, że to już koniec kilkuwiekowej historii potężnego niegdyś miasta. Ale życie lubi pisać zaskakujące scenariusze i ocalać od zapomnienia miejsca pozornie skazane na zagładę. Przetrwała bowiem legenda o tajemniczych odwiedzinach. W XVII wieku, do opuszczonego już miasta przybył, uciekający przed pościgiem Król Bukanierów – Henry Morgan.Wpłynąwszy do Kanału Limskiego, ukrył swój statek w jednej z jego zatoczek i pieszo wyruszył wgłąb lądu, dźwigając na plecach skrzynię ze skarbem. Ruiny niegdysiejszej twierdzy wydały mu się doskonałym miejscem na ukrycie kosztowności. Okolica przypadła do gustu także jego kompanom. Tak bardzo, że założyli tu swoją własną osadę, którą na dzisiejszych mapach możecie znaleźć pod nazwą Mrgani (literka o przepadła gdzieś w mrokach dziejów 🙂 ). Henry Morgan zmarł na Jamajce, w roku 1688, nikomu nie zdradzając miejsca ukrycia skarbu.

Henry Morgan. Alexandre Exquemelin, Piratas de la America (1681) – The New York Public Library

Tajemnica Dvigradu przyciągała śmiałków przez kolejne stulecia, nie dając odejść miastu w niepamięć. Jestem przekonana, że i Wy, przechadzając się pomiędzy monumentalnymi ruinami, w labiryncie dawnych uliczek, nie oprzecie się sile wyobraźni. Ja się nie oparłam 🙂

Pretekstów do odwiedzin Dvigradu jest więcej. Poza niezaprzeczalnym urokiem majestatycznych ruin, poza kuszącą tajemnicą i obietnicą przygody, co roku odbywa się tu Festiwal Średniowieczny, pokazy walk rycerskich, dawnego rzemiosła i sztuki minionych wieków. Koniecznie dodajcie Dvigrad do listy swoich wycieczkowych planów. Przewodnik, przez jego historię i czas, już na Was czeka…

Dvigrad.
Dvigrad. Ruiny bazyliki św Zofii.
Dvigrad.
Dvigrad.
Rijeka, lipiec 2019

2 Komentarze

    • Starzy mieszkańcy wymarli w wyniku zarazy, a nowi przybysze byli w większości rolnikami. Więc po krótkim pobycie w opuszczonych domach Dvigradu, wybrali osiedlenie się na ziemi, którą uprawiali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.